czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 1

Wiał silny wiatr i do tego padał deszcz. Jak na wiosnę niezbyt fajna była ta pogoda, ale lubiłam ją. Była odzwierciedleniem mojego dawnego życia. Byłam ubrana w spodenki, bluzkę i bluzę. Moje włosy wyglądały pewnie tragicznie, ale nie przeszkadzało mi to. Wiadomo mogłam ubrać kaptur, ale lubiłam deszcz, który padał na moje włosy. Kiedy szłam po chodniku kopałam jeden i ten sam kamyk. Jakby był moim życiem, które muszę popychać jakoś do przodu. Kiedy znalazł się poza chodnikiem spojrzałam się w prawo i w lewo żadnego człowieka. Nikogo. Jakby ludzie spali, albo nie istnieli. Czułam się jakbym była jedna na tej planecie. Po chwili usłyszałam kłócących się mężczyzn. Kiedy podeszłam bliżej ujrzałam czterech mężczyzn, którzy grozili i bili leżącego na ziemi chłopaka. Miał może 19 lat na pewno nie więcej. Nie miałam zamiaru ukrywać się, albo uciekać. Chciałam zobaczyć co się wydarzy. Po chwili jeden z nich wyciągnął broń, drugi podniósł go tak, że klęczał, a po chwili strzelił. Zamknełam oczy, a po chwili otworzyłam je. Chłopak leżał na chodniku cały we krwi. Na pewno już nie żył. Dziwne, że mężczyźni nawet mnie nie zauważyli. No tak za szybko się cieszyłam.
- Ej ona wszystko widziała! - powiedział mężczyzna który trzymał broń w ręku. Otworzyłam szeroko oczy. Wyciągnął w moją stronę broń. Koleiny z nich podchodził do mnie coraz bliżej. Nie uciekałam po prostu stałam. - Co jest? - Spytał. Na pewno zdziwił się, że nie uciekam. Pewnie pomyśleli, że jestem jakaś stuknięta.
Po chwili wiatr się uspokoił przestał targać moimi włosami, a deszcz przestał padać. Jakby byli za to odpowiedzialni. Teraz idealnie widziałam ich. Chłopak który podchodził do mnie miał może 20 lat. Miał brązowe piękne oczy i do tego pieprzyki na twarzy. Był cały blady. Wyglądał jakby co dopiero wstał z grobu. Nie wiem czemu, ale coś mnie w nim zainteresowało. Był niby groźny, ale cholera nie bałam się go. No właśnie czy ja się czegoś w ogóle bałam? Może w dawnym życiu.
- Hej. Dlaczego nie uciekasz. - Usłyszałam jego idealny głos. Stałam przez chwilę może przez ten strzał byłam jakaś nieprzytomna.
- Dlaczego miałabym uciekać? - Spytałam. Wszyscy prychnęli śmiechem.
- Nie znasz nas? Zabiliśmy faceta, a ty nie uciekasz tylko stoisz. Nie dzwonisz na policje i nie boisz się, że mój szef zaraz cie zastrzeli. Nawet się nie trzęsiesz tylko stoisz. - Powiedział, a ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Przecież zaraz mogę umrzeć! Dlaczego dla mnie te słowa nie mają znaczenia?
- Może i was nie znam. Może jestem stuknięta. Zabiliście faceta i co z tego? Po co mam dzwonić na policję i tak wyjdziecie. Nie boje się śmierci, a gdybyście chcieli mnie zabić dawno byście to zrobili. - Powiedziałam wszystko na jednym tchu. Patrzeli na mnie jak na wariatkę, a brązowooki patrzał się na mnie jakoś inaczej. Jakbym mu się spodobała. Byłam taka inna. Rzeczywiście. Bo byłam inna niż kiedyś. Po prostu zmieniłam się.
- Niezła jest. Jestem Peter. To jest Ian, Dylan, Tyler. - Po co on w ogóle mi się przedstawia i tak zaraz zapomnę jak się nazywają. Zaraz mnie tu zostawią. Po cholerę ta szopka.
- Może ją przygarniemy? Hym? - Spytał Tyler. Stałam dalej w tym samym miejscu. Teraz dopiero do mnie doszło, że wpakowałam się  w niezłe gówno. Jak ja z tego wyjdę? Po chwili usłyszałam policje. Jechali tutaj. Mężczyźni zaczęli biec. Na pewno gdzieś w pobliżu mieli samochód. Usłyszałam tylko jak jeden z nich powiedział ''A co jak ona nas wyda?'' ''Zabijemy ją'' Świetnie teraz jeszcze będę musiała ich kryć. Nie, nie ma takiej opcji. Policja momentalnie stała koło mnie, a ja udawałam zdyszaną i przestraszoną.
- O-n   t-u-t-a-j   j-u-ż   b-y-ł. - Wydyszałam. Usłyszałam krótkie ''Zajmiemy się tym.'' Co to za policja która nie chce mnie przesłucha?. Nie pyta się o moje zdrowie. Przecież znalazłam faceta całego we krwi! No tak nigdy nie zrozumiem Polskiej Policji. Podniosłam ciężko swoje stopy i ruszyłam w stronę swojego mieszkania. Na szczęście było nie daleko, ale co jeśli oni mnie znajdą?Ten cały gang i będę musiała pracować razem z nimi? Nie mam zamiaru zabijać ludzi i nie chcę do nich dołączyć. Chce żyć jakby to się nie wydarzyło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz