sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 2

Nakładałam na swoje stopy buty. Miałam właśnie wychodzić do szkoły. Chodziłam do Liceum. Nie byłam jakoś uzdolniona i nie wszystko łatwo mi przychodziło do głowy, ale chciałam tam uczęszczać. Chociaż rok w tym pięknym Liceum. Chciałam zdać maturę i być w przyszłości Policjantką. Jakoś nie wyobrażam sobie siebie biegającą z pistoletem w ręku. Wyglądało na pewno to dość komicznie. Po kilku minutach byłam w szkole. Na korytarzu zawsze stały szkolne gwiazdy i czekały na nowe przekąski. Dziś był drugi dzień szkoły, a pierwszaków chodziło tutaj dość dużo. Kiedy włożyłam moją torbę do szafki prawie dostałam z swoich drzwiczek. Ktoś mi je zamknął. Spojrzałam się na chłopaka z wciekła miną. Miałam ochotę mu przyłożyć. Byłam do tego zdolna tylko nie chciałam robić sobie problemów. Na szczęście od razu podbiegła do mnie Lydia. Była moją najlepszą przyjaciółką. Wiedziała kiedy coś chcę zrobić.
- Uważaj grubasie! - Czułam się jakbym miała eksplodować. Może jego buźka była idealna. Był przystojny nie powiem, ale cholera już mnie wkurzył. Uśmiechnął się do mnie i przegryzł wargę.
- Przepraszam, że prawie zgniotłem ci tą piękną twarzyczkę. Może te pryszcze ci zniknął z tej twarzy. - Co za dupek? Jakie pryszcze? Zabije gnoja. Dajcie mi coś ciężkiego i twardego. Normalnie wybuchnę!
- Pryszcze to może masz na swoim paznokciu między nogami. - Kiedy chciałam coś jeszcze powiedzieć Lydia złapała mnie za rękę.
- Nat. On nie jest tego wart. - Moja przyjaciółka zawsze zdrabniała mi imię. Kopnęłam w dolną szafkę z całej siły aż było widać wgniecenie i ruszyłam w stronę klasy. W ręku trzymałam książki i zeszyt od Biologii. Moja przyjaciółka miała teraz Matematykę, więc musiałam poradzić sobie sama. Weszłam do klasy, a w niej już od pięciu minut trwała lekcja. Świetnie! Będę na przyszłość wiedzieć, że nauczyciel nie wie co to dzwonek.
- Witaj Natalio. Dzisiaj ci odpuszczę, ale następnym razem polecisz do dyrektora i do kozy. - Spojrzał się na mnie i rzucił kredą o biurko. Jeszcze on niech mi tutaj rozkazuje.
- Niech najpierw pan się dowie co to są dzwonki na lekcje. - Spojrzałam się po klasie, a każdy wybuchł śmiechem. Widziałam tylko jedno miejsce. Cholera! To ten chłopak. Co on tutaj robi? Ten którego spotkałam wczoraj w parku. Jest w jakimś cholernym gangu i na luzie chodzi sobie po szkolę. Nie wierzę! Usiadłam koło niego, a chłopak zilustrował mnie dokładnie. Po moim ciele przeszedł dreszcz.
- hej. - Spojrzałam się na niego w tym czasie oblizał wargi. Miałam ochotę się w nie wtopić, ale przecież on może w każdej chwili mnie zabić.
- Przecież ty...
- Cii... - Syknął. - W szkole jestem zwykłym uczniem. - Puścił mi oczko, a chłopak przed nim się obrócił w nasza stronę. No tak to był Tyler.
- Masz zamiar do nas dołączyć? - Spytał. - Ile chcesz za jedną noc.? - Powiedział to tak głośno, że każdy się na mnie spojrzał. Boże jak to wyglądało. On chyba nie myśli co mówi.Teraz uznają mnie  za dziwkę, a przecież taką nie jestem. Halo! jestem zwykłą dziewczyną z problemami. - No zatkało cie?
- Skończcie gadać! Cała wasza trójka do dyrektora! Tyler, Dylan i Natalia. Teraz! - Rzucił oburzony, aż jego twarz była cała czerwona.
- Niech pan się tak nie denerwuje. Wyszły aż panu zmarszczki. - Syknęłam i wybiegłam z klasy. Wiem zachowuje się jak typowa gimbuska, ale lubię to. Sprawia mi to radość. Kiedy chciałam iść już do dyrektora chłopacy złapali mnie za rękę, a Dylan przygwoździł do ściany.
- Myślałaś, że my tylko gadu gadu? Nie ma tak łatwo mała. Dzisiaj o 20. Przy fabryce. - Syknął przez zaciśnięte zęby i uderzył ręką w ścianę. - Nie wymigasz się inaczej zabijemy twoją najbliższą rodzinę zaczynając od małej Nikoli? Tak dobrze powiedziałem prawda? - Spytał, a ja zachrypniętym głosem odpowiedziałam ''Tak'' Chłopacy zostawili mnie i wyszli na zewnątrz. Po moich polikach spłynęły łzy i wybiegłam na zewnątrz. Biegłam do mojego domu. Otworzyłam drzwi i wylądowałam na łóżku. Przytuliłam się do mojego misia i myślałam nad tym wszystkim. Oni tylko w szkole byli tacy mili, a co do czego przychodziło zaczęli wszystkich straszyć. Nie chcę się z nimi zadawać, ale zabiją mi najbliższych. Kiedy tylko o tym pomyślałam po moich polikach spływały gęste łzy. Nie chcę, ale muszę to zrobić. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam tam ich. Gang. Skąd oni wiedzieli gdzie mieszkam. Zobaczyłam, że klamka opada, a w tym czasie przypomniałam sobie, że zostawiłam drzwi otwarte. Już po mnie! Wiedziałam, że ich nie zamknę, więc pobiegłam do salonu. Usłyszałam huk. Wyważyli mi drzwi. Świetnie. Stałam przerażona. W końcu się czegoś bałam. Zacisnęłam dłonie i stałam wpatrzona w drzwi. W końcu się otworzyły, a chłopak podszedł do mnie i uderzył mnie mocno, że upadłam na łózko. Dostałam prosto w twarz.
- No wstawaj! - Złapał mnie mocno za ramię i przystawił nóż do gardła.
- Warto było z nami zaczynać? - Spytał szef całego gangu stojący na przeciwko mnie. Teraz zaczęłam się zastanawiać co ja takiego im zrobiłam?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz